Emil Karpiński fotografia artystyczna

Krótka historia fotografii

      Co ma wspólnego fotografia z "Rozsypaną szklanką soli"?
     Odpowiedź brzmi: prawdopodobnie nic. Jednak historia jej powstania jest bardziej ciekawa niż może Ci się wydawać. Wszystko zaczęło się w starożytnej słonecznej Grecji.

     Tak jak większość błyskotliwych wynalazków, zjawisko dzięki któremu możemy obecnie cieszyć się tysiącami wypstrykanych wakacyjnych "fotek" w nieuporządkowanych folderach komputera, zostało odkryte... Przypadkowo. Przenieśmy się na chwile kilkaset lat do tyłu, do ojczyzny Leonidasa i Alcybiadesa.

Upalne polis, żar leje się z nieba niczym z kowalskiego pieca. Strudzeni słońcem Grecy szukają schronienia w swoich domach. Zamknięte na cztery spusty drzwi i okna mają chronić przed wtargnięciem gorącego powietrza i promieni słonecznych. Nagle w jednym z domów, raczący się chłodnym winem grek, zauważa niesamowite zjawisko - na przeciwległej do okna ścianie, widzi obraz - sklep znajdujący się naprzeciw jego domu. Heleńczyk jest podwójnie zdziwiony – obraz jest odwrócony do góry nogami i jest "namalowany światłem".

      Camera obscura – czyli "ciemny pokój" - przypadkowo stworzony w opisanej wyżej sytuacji opiera się na bardzo prostym zjawisku fizycznym stosowanym w fotografii przez dziesiątki lat. Polega ono na przejściu promieni słonecznych przez maleńki otwór (w powyższym przypadku szparkę w oknie). Promienie rzucają odwrócony obraz na napotkanym przedmiocie. Obrazuje to poniższy rysunek.

     Kolejnym miejscem, w które się udamy się jest ojczyzna makaronu - Italia. To właśnie włoscy malarze przybliżą na osi czasu moment powstania pierwszego aparatu. Budowali oni specjalne zaciemnione komnaty i wykorzystywali opisane wcześniej zjawisko by szkicować z idealnym odzwierciedleniem szczegółów.

     Był to moment przełomowy, jednak do fotografii znanej nam, wiodła jeszcze ciągle długa i kręta droga. Co okazało się kamieniem milowym na tej drodze?

     Pewien człowiek postanowił uwiecznić obraz z "ciemnego pokoju". W specjalnej skrzynce, na ścianie na którą padał obraz, umieścił płytkę pokrytą związkami chemicznymi utleniającymi się (i zmieniającymi barwę) pod wpływem światła. Tak powstały pierwsze fotografie. Jednak Te obrazy po pewnym czasie po wyjęciu na światło dzienne znikały. Dlatego trzeba było je trzymać w ciemnym miejscu. Plotka mówi, że pewnego razu Joseph-Nicéphore Niépce włożył wywołane płytki do ciemnej szafki by się nie naświetliły. Następnego dnia ze zdumieniem stwierdził, że obrazy jest trwały i można je wystawić na światło słoneczne. Przyczyną tego zjawiska była reakcja z oparami rtęci, która znalazła się w szafce zupełnie przypadkowo. Tak stworzono pierwszą trwałą fotografię czarno białą.
Oczywiście wynalazek był udoskonalany. Otwór przez które wpadało światło zastąpiła soczewka, później obiektyw; płytkę z chemikaliami wyparł film fotograficzny a później cyfrowa matryca.

     Świat idzie do przodu, technologia wciąż ewoluuje. Dziś możemy się cieszyć aparatami cyfrowymi w aparatach komórkowych za złotówkę z vat o czym jeszcze dziesięć lat temu nikt nawet nie marzył. Co czeka nas w kolejnej dekadzie?